Zespół

 
Śmierć Krisznaity

Dzisiaj chcemy mówić o religii, która nazywa się Kriszna.

O religii, która zdaje się zastępować niektórym ludziom ze sceny punkowej katolicyzm. Czego nie zdziała darmowe żarcie (czy wpojona za młodu potrzeba wiary w cokolwiek)? Nikt nie widzi, że krisznowa pożywka to tylko chwyt reklamowy, kto by gryzł rękę, która go karmi? Nikt nie robi tego typu prezentów bez powodu – krisznowcy wiedzą, co robią: inwestują w coś tak błahego jak żarcie, napędzając sobie masę idiotów, z których rozbudowują swoje szeregi, bądz oczyszczają atmosferę – wciąż traktowani są jak sekta (oh, ku naszemu zmartwieniu, ha, ha). Do tego kolorowa sukienka, niemal punkowa fryzura, no i mamy religię jak marzenie dla punka, bądz innych młodych niepokornych.

Niestety, tak jak księdzu po śmierci nie wyrosną skrzydełka, tak krisznowiec nie będzie sarenką. Tak jak i katolicyzm, kriszna nie da wyzwolenia wraz ze swoimi gównianymi zasadami. Tutaj też jest nieomylny Pan – Kriszna, ( z którym nie pogadasz, bo go się da tylko słuchać), pozycja kobiet też nie jest weselsza (służąca albo do igraszek – Kriszna jest trochę bardziej wyluzowany od katolickiego Boga i od czasu do czasu zstępuje by poigrać z wybraną wieśniaczką albo do wytwarzania tych przepysznych potraw bądz ożenku. Pozycje podczas modlitwy na równi z mężczyznami utrudnia ich budowa ciała, która zbyt może podniecić modlących się mężczyzn (przypomina nam to trochę zakaz modlenia się na głos kobiet w niektórych rejonach Allacha - tam nawet głos kobiety uznano za potencjalnie podniecający, a sprawę budowy ciała (tu wskazówka dla krisznowców, mogąca pomóc rozwiązać ten problem) załatwiła czarna płachta z otworem na oczy. Dlatego kobiety idą won do tyłu.

Krisznowcy to jebane kutasy, które na koncert punkowy ( zespół Natura) ubiorą bojówki, a na inny swe balowe suknie. Natomiast krisznówki to jebane pizdy, które przy bliższym poznaniu niewiele różnią się od zakonnic, służą swym panom jak najlepiej mogą.

Nawet ich wegetarianizm nie da się, (choć nie wiem jak się starać) traktować inaczej niż kolejnego dogmatu, warunku by dorwać się do koryta (same chętnie pojezdziłybyśmy wozami, jakimi przyszło im rozwozić książki).

Co tu dużo gadać? ZAJEB KRISZNAITĘ JESZCZE DZISIAJ (choćby w swojej głowie).

ASURY (GOŚKA I ELWIRA). Zine „Wiedzma”.

ASURY- ateistyczne demony.

Dodaj swój komentarz:

Twoje imię:     Twój e-mail:


 
imię: bh.Piotrek

komentarz:

Yoyo ostzegal przed nim, ale ja sie spodziewalem jakiegos okrucienstwa.. a to po prostu szczyt debilizmu. Spotkalem sie juz w moim zyciu w ogromna iloscia oszczerstw i oskarzen pod adresem Ruchu, mimo ze jestem wyznawca Krsny od wcale nie tak dawna. Oczywiscie hasla o "narkotyku wydzielajacym sie podczas mantrowania (tensam wydziela sie kiedy ktos sie zakocha)" to co innego niz "ZAJEB KRISZNAITE JESZCZE DZISIAJ" ale wydaje mi sie taksamo denne. poklony w Waszym kierunku

data wpisania: Sobota 12 Stycznia 2001 o godzinie 12:4:32

 
imię: Joanna

komentarz:

Nie mogę powiedzieć, że jestem entuzjastą Kriszny ale ten artykuł jest poprostu niekulturalny. Możliwe, że Kriszna stosuje różne chwyty ale to nie znaczy, że można obrażać ludzi wyznających tą religię. Każdy ma prawo do swoich zasad, myśli i w żadnym wypadku nie można go za to obrażać, tym bardziej że oni są OK, kultura itp.

data wpisania: Środa 21 Stycznia 2001 o godzinie 10:53:34

 
imię: solo

komentarz:

bez komentarza.

data wpisania: Poniedziałek 19 Stycznia 2001 o godzinie 14:29:31

 

| Powrót do działu „grozna sekta...” |


Bhakta Juzek
Hare Kryszna Hare Kryszna Kryszna Kryszna Hare Hare Hare Rama Hare Rama Rama Rama Hare Hare Bhakta Juzek